Z ostatniej chwili

Po spektaklu - teledysk

2018-11-02 17:12:00 informacje
img

Widzów sobotniego i niedzielnego pokazu spektaklu „Wesołe miasteczko - Agnieszka Osiecka - Piosenki ostatnie” czeka niespodzianka w postaci premiery poruszającego teledysku, nagranego do jednego z utworów przedstawienia. Niezwykły obraz filmowy ilustruje utwór „Deus ex machina”, wykonywany w spektaklu przez Marcina Januszkiewicza. Martę Honzatko, Waldemara Cudzika i Adama Hutyrę.  
W teledysku wystąpili m.in. uczestnicy Środowiskowego Domu Samopomocy, prowadzonego przez częstochowskie Stowarzyszenie YAVA.
O kulisach projektu opowiada Monika Podgórska, prezes Stowarzyszenia JAVA:

- Pojawiliście się w Teatrze na jeden dzień i zagraliście w teledysku. Jak do tego doszło?
Monika Podgórska, prezes Stowarzyszenia YAVA w Częstochowie: - Jako Stowarzyszenie realizujemy projekt „Włącz zdrowie”, w ramach którego zajmujemy się nie tylko zdrowiem fizycznym, tak mocno teraz promowanym, ale przede wszystkim zdrowiem psychicznym, tak potrzebnym do tego, byśmy mogli w życiu funkcjonować. Zrodził się pomysł, aby zrealizować specjalną sesję, w wyniku której pokażemy, jak zmieniają się ludzie w trakcie zdjęć. Nawiązaliśmy współpracę z Piotrem Dłubakiem, który zgodził się pokazać tę metamorfozę bohaterów poprzez fotografie czarno-białe. W trakcie wizyty w Teatrze powstały też nagrania, które pojawiły się w teledysku. 

- Czy Wasi podopieczni byli przygotowani na tę sesję?
- Nikogo nie przygotowywaliśmy. Stwierdziliśmy, że w tym projekcie ważna jest spontaniczność, że tylko wtedy mamy szansę uchwycić piękno wewnętrzne człowieka - to, które ma każdy z nas. Wszystko odbyło się przy dużym zaangażowaniu i wielkiej wrażliwości zarówno ze strony fotografa, jak i uczestników spotkania.

- Z obrazów wyłoniła się niezwykła relacja, niecodzienna bliskość z nieznajomymi ludźmi?
- Tak naprawdę w życiu codziennym boimy się osób z zaburzeniami psychicznymi, ale nikt z nas nie wie, co może się nam przydarzyć. Według ostatnich badań co czwarty z nas może być lub będzie osobą z zaburzeniami psychicznymi, dlatego tak ważne jest budowanie szacunku, relacji i otwartości na drugiego człowieka.   

- Czy nie obawia się Pani, że poprzez te zdjęcia oznajmiamy: oto ludzie z zaburzeniami, że ich stygmatyzujemy?
- Nikt z nas - osób pokazanych na zdjęciach - nie ma etykietki: „Ja jestem osobą z zaburzeniami psychicznymi”. W projekcie chodzi o to, żeby pokazać, że każdy z nas może taką osobą być. Pokazujemy ludzi z trudnościami, ale wachlarz tych trudności jest bardzo szeroki. To mogą być zaburzenia związane z bulimią, anoreksją, depresją, schizofrenią i wieloma, wieloma  innymi. To są choroby XXI wieku, z którymi spotykamy się coraz częściej, które mogą dotknąć nas samych i niejednokrotnie nas dotykają, chociaż do tych chorób trudno nam się przyznać. Bardziej akceptowalna społecznie jest choroba nowotworowa, niż choroba psychiczna.

- Dlaczego zdjęcia są czarno-białe?
- Chodziło o to, by kolor nie zamącał nam patrzenia na człowieka, to był pomysł Piotra Dłubaka.

- A jakie znaczenie ma w tym projekcie Teatr?
- Życie jest teatrem. Codziennie wkładamy różne maski, zależnie od tego, z kim rozmawiamy, w jaką wchodzimy relację, co chcemy uzyskać albo dać drugiemu człowiekowi. W teledysku pojawiła się teatralna ławka, która jest metaforą naszej działalności. Od lat wspieramy ludzi z niepełnosprawnością wszelaką, staramy się pomagać każdemu, kto do nas trafi. Ale mamy świadomość, że pobyt u nas to jest dla nich krótki przystanek. Nie zatrzymujemy nikogo. Stowarzyszenie YAVA to jest taka ławka, na której na chwilę ktoś przysiądzie, gdy potrzebuje pomocy - rozmowy, wsparcia, terapii… Potem on z tej ławki schodzi i idzie sobie dalej swoją drogą.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Joanna Karkoszka

Page generated in 0.0406 seconds.